Szkody górnicze a utrata wartości rynkowej nieruchomości

Szkody górnicze a utrata wartości rynkowej nieruchomości

“Pani Genowefa od dłuższego czasu ujawniała w swoim domu szkody pochodzenia górniczego. Niestety dopiero po przejściu na emeryturę znalazła na tyle wolnego czasu, aby wreszcie doprowadzić ten temat do końca. W tym celu udała się do pobliskiej kopalni, gdzie złożyła wniosek o naprawę szkód górniczych. Domagała się odszkodowania z tytułu kosztów remontu, jak również odszkodowania z tytułu utraty wartości rynkowej nieruchomości. Pani Genowefa wiedziała, że należy odczekać 30 dni na odpowiedź z kopalni. W dniu 27 dniu Pani Genowefa otrzymała odpowiedź, że kopalnia co do zasady uznaje swoją winę za szkody w jej nieruchomości, ale są one nieznaczne, dlatego odszkodowania nie otrzyma. Zakład górniczy podniósł również, że nawet gdyby miał wypłacić odszkodowanie za naprawę, to w żadnym wypadku nie jest należne odszkodowanie z tytułu utraty wartości rynkowej nieruchomości, albowiem można albo domagać się naprawienia szkody, albo odszkodowania z tytułu utraty wartości rynkowej nieruchomości”.

Czy stanowisko kopalni było prawidłowe i uzasadnione?

“Pani Genowefa nie traciła ducha walki, jednakże uznała, ze w takiej sytuacji potrzebne jest jej wsparcie profesjonalisty. W tym celu udała się do adwokata specjalizującego się w tematyce szkód górniczych. Po udaniu się do jego kancelarii mecenas wyjaśnił Pani Genowefie wszystkiego wątpliwości, nakreślił dalszy plan działania, a po przyjęciu od Pani Genowefy pełnomocnictwa skierował stosowne pisma do zakładu górniczego“.

W pierwszej kolejności trzeba pochwalić Panią Genowefę za to, że czekała na odpowiedź ze strony kopalni przez okres 30 dni. Należy bowiem pamiętać o tym, że jeżeli Pani Genowefa przed tym okresem skierowała by sprawę na drogę postępowania sądowego, to byłoby to działanie przedwczesne. Zgodnie bowiem z przepisami ustawy prawo geologiczne i górnicze zakład górniczy ma 30 dni na to, żeby zaproponować poszkodowanemu zawarcie ugody. Dopiero po upływie tego okresu sprawa może zostać skierowana na drogę postępowania sądowego.

Nie można się zgodzić z kopalnią, że skoro szkody nie są znaczne, to poszkodowanemu nie należy się odszkodowanie. Nawet gdyby koszt naprawy miał wynieść 1 zł (słownie: jeden złoty), to kopalnia zobowiązana jest do jego pokrycia (oczywiście jeżeli szkody pozostają w związku przyczynowo-skutkowym z jej działalnością).

Pozostaje jeszcze kwestia odszkodowania z tytułu utraty wartości rynkowej nieruchomości. Stanowisko zakładów górniczych jest w tej materii w zasadzie jednoznaczne. Przyjmują one bowiem, że jeżeli dojdzie do wypłaty odszkodowania i w następstwie do naprawienia szkody, to poszkodowanemu nie jest należne odszkodowanie. Zobrazujmy to zatem przykładem.

Na skutek ruchu zakładu górniczego dom poszkodowanego uległ wychyleniu o 15 promili. Jest to wartość zbyt mała, aby nadawał się on do rektyfikacji (wyprostowania). Tym samym naprawa może się odbyć (oczywiście w sporym uproszczeniu) poprzez wypoziomowanie podłóg, ścian i sufitów, co w ocenie zakładu górniczego zamyka kwestię należnego odszkodowania. Z poglądem tym nie można się zgodzić, co zresztą zaczyna potwierdzać coraz więcej biegłych sądowych. Nawet bowiem po wypoziomowaniu budynku w jego wnętrzu, jego bryła nadal będzie przechylona, co ma wpływ również na walory estetyczne i obniża wartość nieruchomości.

Pamiętajmy zatem, że przeciwko zakładowi górniczemu przysługuje nam szereg roszczeń, ważne jest jednak, aby przy ich dochodzeniu dochować odpowiednich wymagań formalnych.